Marzenie wielu inwestorów brzmi tak samo: kupić lokal z "Biedronką" lub "Żabką", podpisać umowę na 10 lat i sprawdzać konto raz w miesiącu. To popularna narracja o "bezobsługowym zysku". Jako doradca z wieloletnim stażem muszę jednak wylać kubeł zimnej wody na te gorące głowy. Inwestowanie w nieruchomości komercyjne to nie lokata bankowa. To biznes B2B, który wymaga wiedzy, czasu i twardej skóry.
W tym artykule rozprawię się z mitem pasywności i pokażę, z czym realnie wiąże się posiadanie wynajętej nieruchomości komercyjnej.
Choć wynajęte lokale potrafią generować stopy zwrotu wyższe niż mieszkania, wymagają one aktywnego zarządzania (tzw. Asset Management). Oto dlaczego nie możesz po prostu o nich zapomnieć po akcie notarialnym.
Podpisanie umowy to nie koniec procesu, ale start wieloletniego nadzoru. Twoim zadaniem jest ciągłe monitorowanie, czy najemca wywiązuje się z zapisów kontraktu. Czy dostarczył nową polisę ubezpieczeniową po wygaśnięciu starej? Czy wykonał obowiązkowe przeglądy instalacji ppoż., jeśli umowa tego wymaga? Czy zwaloryzował czynsz o wskaźnik inflacji?
W świecie wynajętych nieruchomości komercyjnych brak kontroli oznacza straty. Jeśli przeoczysz termin waloryzacji, pieniądze przepadają. Jeśli nie dopilnujesz przeglądów technicznych, w razie awarii ubezpieczyciel odmówi wypłaty odszkodowania.
Nawet jeśli najemca dba o wnętrze sklepu, Ty jako właściciel zazwyczaj odpowiadasz za "skorupę" budynku. Dach, elewacja, ściany nośne, główne przyłącza mediów – to Twoje zmartwienie. Awaria klimatyzacji w środku lata w lokalu spożywczym to sytuacja kryzysowa. Wymaga natychmiastowej reakcji, znalezienia serwisu i... wydania pieniędzy.
Wydatki inwestycyjne (CAPEX), takie jak wymiana pieca czy remont parkingu, potrafią pochłonąć roczny zysk z czynszu. Pasywny inwestor jest zaskoczony awarią. Świadomy inwestor posiada budżet remontowy i plan utrzymania technicznego.
To najważniejsza różnica między mieszkaniami a komercją. Gdy najemca mieszkania się wyprowadza, znalezienie nowego zajmuje tydzień. Gdy wynajęte lokale tracą najemcę sieciowego, proces rekomercjalizacji trwa od 3 do nawet 12 miesięcy. W tym czasie nie tylko nie zarabiasz, ale ponosisz pełne koszty utrzymania obiektu (podatki, ochrona, ogrzewanie). Prawdziwa praca zaczyna się wtedy, gdy lokal stoi pusty.
Wielu początkujących inwestorów rezygnuje z usług profesjonalnego zarządcy, by oszczędzić 5-10% przychodu. Co to oznacza w praktyce? Że przejmujesz obowiązki Dyrektora Operacyjnego, Prawnika i Konserwatora w jednej osobie.
Samodzielne zarządzanie wynajętą nieruchomością komercyjną wymaga:
Często słyszy się o umowach typu "Triple Net" (NNN), gdzie teoretycznie najemca pokrywa wszystkie koszty. W polskich realiach rynkowych, nawet przy bardzo dobrych umowach, odpowiedzialność jest zazwyczaj podzielona:
Warto pamiętać, że wynajęte lokale w starszym budownictwie generują znacznie więcej takich kosztów "właścicielskich" niż nowe obiekty.
To moment, w którym pasywność inwestycji ostatecznie okazuje się fikcją. Odejście najemcy to nie tylko utrata płynności finansowej, ale potężne koszty startowe dla nowej umowy:
Podsumowując, wynajęte nieruchomości komercyjne to doskonała lokata kapitału, ale tylko dla tych, którzy traktują to jak prowadzenie firmy, a nie jak obligacje skarbowe. Kluczem do sukcesu jest świadomość, że zysk jest premią za wzięcie na siebie odpowiedzialności za budynek i jego problemy.
Podejmuj dobre, a nie szybkie decyzje w zakresie inwestycji w nieruchomości.
Wejdź z nami w świat dochodowych nieruchomości komercyjnych.